Wrocław Główny: Nie spodobało mu się, że podróż się skończyła i... pobił drużynę konduktorską
- Marek Zioła

- 15 godzin temu
- 2 minut(y) czytania

Służby zatrzymały 36-letniego mężczyznę, który pobił pracowników PKP Intercity po zakończeniu biegu pociągu relacji Białystok-Wrocław Główny. Agresor miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie i teraz odpowie przed sądem za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy publicznych.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek, 8 stycznia 2026 roku, na terenie dworca głównego we Wrocławiu. Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei oraz Policji musieli interweniować w jednym ze składów dalekobieżnych, gdzie doszło do napaści na pracowników kolei. Sprawcą okazał się mieszkaniec Mińska Mazowieckiego, który nie chciał pogodzić się z faktem, że podróż dobiegła końca.
Atak w pociągu z Białegostoku
Pociąg relacji Białystok – Wrocław Główny dotarł do stacji docelowej. Drużyna konduktorska podjęła standardowe czynności i poprosiła 36-latka o wyjście na peron. Mężczyzna zareagował jednak agresją, która szybko przerodziła się w rękoczyny.
W trakcie awantury pasażer uderzył kierownika pociągu pięścią w twarz. Na tym się nie skończyło, ponieważ zaatakowany został również konduktor. O incydencie natychmiast powiadomiono dyżurnego ruchu, który wezwał na miejsce odpowiednie służby.
Interwencja służb na peronie
Na miejsce napaści skierowano patrol Straży Ochrony Kolei oraz policjantów z wrocławskiego komisariatu kolejowego. Funkcjonariusze sprawnie obezwładnili napastnika, zanim sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu. Poszkodowani pracownicy PKP Intercity, mimo otrzymanych ciosów, nie wymagali specjalistycznej pomocy medycznej i ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Zatrzymany mężczyzna został przewieziony na komisariat, gdzie mundurowi sprawdzili jego stan trzeźwości. Alkomat wskazał ponad 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Surowe konsekwencje dla agresora
Mieszkaniec Mińska Mazowieckiego musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi. Zgodnie z przepisami, członkowie drużyny konduktorskiej podczas wykonywania obowiązków służbowych korzystają z ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych.
Mężczyzna poniesie odpowiedzialność karną za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy publicznych.
Sprawą zajmuje się teraz Policja, która prowadzi dalsze czynności procesowe w związku z czwartkowym zajściem.















Komentarze