Mija 14 lat od katastrofy pod Szczekocinami. Co zmieniło się na torach
- 3 dni temu
- 2 minut(y) czytania

Katastrofa pod Szczekocinami pozostaje jedną z najtragiczniejszych kart w historii współczesnej kolei. 3 marca 2012 roku w czołowym zderzeniu dwóch składów pasażerskich zginęło 16 osób, a ponad 150 zostało rannych.
Tragedia wydarzyła się w sobotni wieczór na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w stronę Krakowa. Pociągi TLK Brzechwa oraz Interregio Jan Matejko znalazły się na tym samym torze, jadąc z prędkościami przekraczającymi 100 km/h. Siła uderzenia była tak duża, że wagony spiętrzyły się na wysokość kilku metrów, a lokomotywy, w szczególności EP09, zostały niemal całkowicie zniszczone. Służby ratunkowe pracowały na miejscu przez wiele dni, a cała Polska obserwowała jedną z najtrudniejszych operacji logistycznych w historii ratownictwa technicznego.

Przyczyny i wyroki sądu
Za bezpośrednią przyczynę wypadku uznano błędy dyżurnych ruchu ze Starzyn i Sprowy. Według ustaleń śledczych oraz Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych, zawinił człowiek, ale też przestarzałe procedury i brak odpowiedniego nadzoru. Dyżurni skierowali pociągi na tor zajęty, nie sprawdzając dokładnie wskazań urządzeń sterowania ruchem. Sąd skazał winnych na kary więzienia, jednak proces ten obnażył głębsze problemy systemowe, z jakimi borykała się wówczas infrastruktura.
Modernizacja systemów bezpieczeństwa
Od czasu wypadku PKP PLK zainwestowały miliardy złotych w poprawę bezpieczeństwa. Na wielu odcinkach wprowadzono system ETCS, który potrafi samoczynnie zatrzymać pociąg, jeśli maszynista zignoruje sygnał stój lub przekroczy dozwoloną prędkość. Zmodernizowano też setki nastawni, zamieniając stare urządzenia mechaniczne na nowoczesne systemy komputerowe. Pozwalają one na lepszą kontrolę tego, co dzieje się na szlaku i ograniczają ryzyko błędu jednego pracownika.

Pamięć o ofiarach tragedii
Co roku w rocznicę zdarzenia przy pamiątkowej tablicy w Chałupkach spotykają się rodziny ofiar, kolejarze oraz przedstawiciele władz. To moment refleksji nad tym, jak ważna w transporcie szynowym jest dyscyplina i sprawność każdego elementu systemu. Choć od katastrofy minęło 14 lat, obraz zniszczonych jednostek ET22 i EP09 na zawsze pozostanie w pamięci miłośników kolei i pasażerów, którzy feralnego dnia podróżowali na trasie Warszawa – Kraków.
















Komentarze