Wodór czy baterie? Koleje Dolnośląskie sprawdzą obie technologie w jednym przetargu
- Marek Zioła

- 2 dni temu
- 2 minut(y) czytania

Koleje Dolnośląskie ogłosiły postępowanie na dostawę prototypowych pociągów z alternatywnymi napędami. Regionalny przewoźnik chce sprawdzić w praktyce, czy na ich trasach lepiej poradzi sobie technologia wodorowa, czy bateryjna.
Koleje Dolnośląskie zdecydowały się na nietypowy krok w skali całego kraju. Spółka ogłosiła postępowanie w trybie partnerstwa innowacyjnego, które ma wyłonić dostawców nowoczesnych pojazdów szynowych. Przewoźnik nie narzuca producentom konkretnego rozwiązania technicznego w zakresie zasilania, stawiając jedynie wymóg bezemisyjności poza siecią trakcyjną. W praktyce oznacza to, że o zamówienie mogą ubiegać się firmy oferujące pociągi wodorowe, jak i te stawiające na baterie lub superkondensatory.
Nowe technologie na torach
Zasady ogłoszonego przetargu różnią się od standardowych zakupów taboru. Koleje Dolnośląskie planują nawiązać współpracę z dwoma producentami. Każdy z nich będzie musiał dostarczyć po dwa prototypowe egzemplarze pociągów w ciągu 30 miesięcy od podpisania umowy. Pojazdy muszą być wyposażone w klasyczny pantograf do pobierania prądu z sieci trakcyjnej oraz dodatkowe, alternatywne źródło energii. Wymagana pojemność każdego składu to minimum 120 miejsc siedzących, przy zachowaniu co najmniej trzech par drzwi na stronę pociągu.
Marszałek Województwa Dolnośląskiego, Paweł Gancarz, wskazuje na doświadczenia z Forum Ekonomicznego w Karpaczu, gdzie pasażerowie mieli już okazję podróżować składem z napędem wodorowym. Region chce pełnić rolę prekursora we wdrażaniu nowoczesnych rozwiązań, które zastąpią w przyszłości jednostki spalinowe.
Testy w warunkach liniowych
Po dostarczeniu prototypów nastąpi faza testów eksploatacyjnych. Przez 12 miesięcy pociągi będą kursować na dolnośląskich trasach pod nadzorem producentów i przewoźnika. W tym czasie sprawdzane będą realne koszty utrzymania, wskaźniki niezawodności oraz ogólna efektywność obu zaproponowanych technologii.
Kryteriami oceny pojazdów będą koszty utrzymania, współczynniki niezawodności i efektywności. Takiego postępowania w historii kolei w Polsce jeszcze nie było, a spora grupa naszych pracowników spędziła nad tym postępowaniem wiele miesięcy, wypracowując w efekcie najlepsze możliwe rozwiązanie – mówi Damian Stawikowski, prezes Kolei Dolnośląskich.
Wicemarszałek Michał Rado dodaje, że takie podejście wynika z konieczności obsługi linii, które nie są i w najbliższym czasie nie zostaną zelektryfikowane. Unijna polityka transportowa wymusza odejście od silników Diesla, a zebrane doświadczenia pozwolą spółce na optymalny wybór taboru w przyszłości.
Możliwość rozszerzenia zamówienia
Wyniki rocznych testów będą miały decydujące znaczenie dla dalszego rozwoju parku maszynowego przewoźnika. Po zakończeniu fazy badawczej Koleje Dolnośląskie zachowają prawo do zamówienia kolejnych jednostek. Łącznie, przy wykorzystaniu opcji, spółka może wzbogacić się o 18 nowych pociągów. Plan zakłada pozostawienie dwóch prototypów od jednego producenta oraz zakup 16 seryjnych składów od firmy, której technologia okaże się bardziej efektywna w dolnośląskich warunkach.
Obecnie w Polsce ruch pasażerski opiera się na pojazdach elektrycznych, spalinowych lub hybrydowych łączących oba te systemy. Rozwiązania bateryjne są już jednak wdrażane u naszych sąsiadów – w Czechach testy trwają w Kraju Morawsko-Śląskim. Z kolei pociągi wodorowe sprawdzane były między innymi w Niemczech i we Francji. Oficjalne ogłoszenie o zamówieniu trafiło już do Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej.
















Komentarze